środa, 23 kwietnia 2014

             Takie mecze są godne finału - ocenił po losowaniu kapitan Bayernu Philipp Lahm. 
Na "La Decima", dziesiąte trofeum w najważniejszych rozgrywkach europejskich, kibice w stolicy Hiszpanii czekają od ponad dziesięciu lat. Poprzednio "Królewscy" wznosili puchar w 2002 roku. 
Tymczasem Bayern liczy na to, aby zostać pierwszą w historii Champions League ekipą, która zdoła triumfować w dwóch kolejnych sezonach.- Nie możemy zadowolić się remisem. Jesteśmy silną i ważną ekipą, musimy zawsze być ambitni i dążyć do zwycięstwa - zapowiedział kapitan Bawarczyków Philipp Lahm.W ostatnich spotkaniach w zespole Pepa Guardioli widać było jednak zmęczenie sezonem, jego drużyna nie zachwyca tempem i dynamiką z początku rozgrywek. Niemieccy eksperci podkreślają, że w tej dyspozycji Bayern nie jest wcale faworytem tego spotkania. Tym bardziej, że piłkarze ze stolicy Hiszpanii nie zamierzają oddawać inicjatywy przeciwnikom.- Nie ograniczymy się do przeszkadzania rywalom w grze. Żeby wygrać, musimy spróbować wykorzystać własne umiejętności. Najważniejsze są równowaga i stabilność, w każdej strefie boiska - podkreślił włoski szkoleniowiec Carlo Ancelotti.Trener Realu Madryt ma jednak powody do obaw przed meczem z zespołem z Bawarii. Pod znakiem zapytania stoi występ walijskiego skrzydłowego Hiszpanów. Gwiazda Realu nadal choruje na grypę i nie uczestniczył we wtorek w popołudniowym treningu "Królewskich".Walijczyk już w poniedziałek nie brał udziału w zajęciach, ale wrócił do nich we wtorek rano. Później jednak lekarze uznali, że lepiej będzie jeśli zostanie w pokoju. Hiszpańskie media spekulują, że Bale nie wystąpi wieczorem, tylko usiądzie na ławce rezerwowych. To byłoby duże osłabienie Realu, ponieważ piłkarz jest w znakomitej formie, którą potwierdził fenomenalnym golem w finale Pucharu Króla przeciwko Barcelonie (2:1).W meczu z Bayernem mógłby dołożyć kolejny argument przeciwko tym, którzy twierdzą, że Real przepłacił przy jego transferze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz