Kolejne minuty Dominika w lidze Francuskiej .....
Toulouse FC - Valenciennes 3:1 (2:0)
1:0 Ben Yedder 30'
2:0 Ben Yedder 45' (k.)
2:1 Le Tallec 87'
W 38. kolejce Ligue 1 Toulouse FC pokonało przed własną publicznością Valenciennes 3:1. Bohaterem gospodarzy został Wissam Ben Yedder, który zaaplikował rywalom trzy gole. Dla gości dzisiejsza konfrontacja była pożegnaniem z najwyższą klasą rozgrywkową we Francji. Po 30 minutach wyrównanej walki wynik pojedynki otworzyli gospodarze. Martin Braithwaite dograł do ustawionego w polu karnym rywali Wissama Ben Yeddera, który płaskim strzałem obok lewego słupka wpisał się na listę strzelców.W kolejnych minutach goście starali się doprowadzić do wyrównania, ale nie potrafili przedrzeć się przez szczelne zasieki defensywne Le Tef. Podopieczni Alaiana Casanovy zadali kolejny cios w ostatniej minucie pierwszej połowy. W polu karnym rywali faulowany był Martin Braithwaite. Nie umknęło to uwadze sędziego, który wskazał na rzut karny. Do piłki podszedł Ben Yedder pewnym strzałem podwyższając prowadzenie swojego zespołu. Było to dla niego już drugie trafienie w tym pojedynku. Ostatecznie, obie ekipy udały się na przerwę przy stanie 2:0 dla Toulouse.Już sześć minut po zmianie stron goście mogli zdobyć kontaktowego gola, ale strzał Marco Da Silvy zatrzymał się na poprzeczce. To właśnie gracze Valenciennes w kolejnych minutach częściej dochodzili do głosu. Zdołali jednak zamienić przewagę na gola dopiero w 87. minucie. Anthony Le Tallec strzałem głową wykorzystał wówczas dośrodkowanie Arthura Masuaku.Les Atheniens starali się pójść za ciosem i doprowadzić do wyrównania, ale gospodarze w doliczonym czasie zadali ostateczny cios. Precyzyjnym strzałem na bramkę popisał się Ben Yedder, kompletując tym samym hat-tricka. Trzy punkty jak najbardziej zasłużenie powędrowały zatem na konto Toulouse.
Furman: Legia jak Paris Saint-Germain
Toulouse to zupełnie inny klub niż Legia. Jest zdecydowanie mniej medialne, jeśli chodzi o rangę krajową. Legia w Polsce jest tym, czym Paris Saint-Germain we Francji. Nasze poczynania śledzi mniej dziennikarzy, którzy rzadziej pojawiają się na treningach i meczach - stwierdził w rozmowie z oficjalną stroną Legii były piłkarz warszawskiego klubu Dominik Furman.
- Stadion Toulouse jest w remoncie, ponieważ będzie to jedna z aren na Euro 2016. Obecnie zamknięte jest już półtorej trybuny, gdzie prowadzone są różne prace. Wszyscy z niecierpliwością czekamy aż budowa zostanie zakończona, bo obiekt bardzo się zmieni i będzie wyglądał znakomicie. Obok stadionu znajduje się mały budyneczek dla pierwszej drużyny, w której umiejscowione są szatnia, siłownia, pokój do przeprowadzania analiz. Obok znajdują się dwa naturalne, pełnowymiarowe boiska, dwa ze sztuczną nawierzchnią oraz taka "połówka" przeznaczona na mniejsze gierki. Za boiskami znajduje się budynek dla akademii razem z restauracją - dodał.
Były momenty, w których żałowałeś transferu? - Nie chcę się zastanawiać, czy żałowałem.... Dla każdego zawodnika liczą się mecze. Jeśli ich brakuje, to wiadomo, że zawsze jest taka sportowa złość i smutek. Człowiek sam się pompuje pytaniami typu "dlaczego?". Gdyby się regularnie grało, byłoby inaczej. Nie jestem gościem, który się łatwo poddaje. Mam nadzieję i wierzę, że w następnym sezonie moja pozycja w drużynie się zmieni i wtedy będę mógł powiedzieć, że podjąłem dobrą decyzję, zrobiłem krok do przodu i poszedłem do lepszej ligi, dzięki czemu mogę się rozwinąć - zdradził.
- Przed nami nowy sezon, nowe rozdanie. Nikt nie mówi mi: "Dominik, będziesz grał w pierwszym składzie", bo wszystko zależy ode mnie, ale poznałem już specyfikę Klubu i oczekiwania ludzi, więc wiem, że będzie mi łatwiej. Złapałem kontakt, liznąłem języka, dzięki czemu lepiej rozumiem, co mówi trener. Wiadomo, że lepiej wystawić gościa, który wszystko załapał, niż kogoś, komu w trzech zdaniach streścili piętnastominutową odprawę trenera. Mierzymy z Tuluzą jak najwyżej - stać nas na europejskie puchary. Nasza drużyna nie jest na straconej pozycji, by powalczyć o coś więcej ....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz